Żałobnica, Robert Małecki
Śmierć to chyba główny temat tej książki. Wypadek, śmierć, tragedia, mroczne historie z przeszłości, kłamstwa... A jednak wszystko to jest potraktowane w sposób, który mnie osobiście nie porywał.
Historia opowiedziana jest w sposób linearny - bieżące wydarzenia mieszają się z przeszłością. Dużo hipotez, które stopniowo, stopniowo, stopniowo dobijają do brzegu. Tempo całej tej konstrukcji miejscami zwalnia, historia trochę przeciąga się. Celowe odwlekanie zakończenia? Może.
Główna bohaterka buduje tutaj wszystko - to jej dotyczą opisywane zdarzenia, to ona odkrywa przed czytelnikami wszystko (jako narratorka). A jednak... brakuje mi w niej wyrazistości.
Książkę, która opowiada o ciężkich i trudnych wydarzeniach czyta się zaskakująco lekko. Język powieści jest bardzo prosty i oszczędny. Choć i obrazowy. Szczególnie maniakalnie powtarzany motyw nadjeżdżającego pociągu... Krótkie, urywane zdania momentami mogą drażnić. Być może zabieg ten miał na celu urealnienie wydarzeń, które przecież opowiada główna bohaterka powieści? Kobieta z tragiczną przeszłością, która wraca do niej w kolejnej traumatycznej chwili.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Roberta Małeckiego, któremu zdecydowanie nie można odmówić świetnego marketingu. Jednak - kolejny raz (o ile) chyba trochę poczeka.
Komentarze
Prześlij komentarz