Zły, Leopold Tyrmand



"Życie wokoło nas pełne jest dokądś wiodących tropów albowiem wszędzie wokoło i codziennie dzieje się mnóstwo ciekawych spraw. Otóż są to takie sprawy, które zazwyczaj jedni ludzie chcą ukryć przed drugimi. Tak już jest, proszę państwa, że nieustannie coś ukrywamy przed innymi, począwszy od krzywej łopatki, którą maskujemy modą, elegancją, specjalnie skrojonym ubraniem, poprzez nagłą sympatię do żony swojego przyjaciela, aż po milionową defraudację, której maskowanie wymaga tak skomplikowanych czynności, że stają się one wręcz pasjonujące."

Dzisiaj o klasyce, która zawiera to czego trochę brakuje mi we współczesnym kryminale czy powieści sensacyjnej - literackiego języka. Pozycja popularna, niemniej dla tych znających "tylko ze słyszenia" - polecam. Fabula wciągająca, dynamiczna. Autor bardzo ciekawie oplata główny wątek kilkoma dodatkowymi historiami. Osobiście najbardziej podoba mi się język tej powieści - zarówno narracja, jak i dialogi. I choć może faktycznie niektóre opisy są zbyt mocno rozbudowane - bardzo podoba mi się wnikliwy obraz powojennej Warszawy, jej mieszkańców i ich życia. Tytułowy Zły to postać trochę z westernu albo komiksu o superbohaterze...a może nawet ze świata fantasy? Zdecydowanie odrealniony, ale nie w sposób przerysowany, wkomponowuje się w fabułę. I choć zakończenie lekko odbiega moim zdaniem od całej historii - uważam, że warto przeczytać. Nie bez powodu powieść zyskała miano kultowej.

Komentarze

Popularne posty