Powrót z Bambuko, Katarzyna Nosowska

 


Pokochałam i kocham miłością absolutną. Nie wiem jak określić autorkę książki - autorytetem? Bezbłędną obserwatorką świata? Dekonspiratorką? Zagubioną siostrą syjamską, której mózg został mi zabrany w większości w trakcie rozdzielenia? Hmm...to w sumie nie jest ważne.  Istotne jest to, jak ta przepiękna, mądra i kolorowa dusza opowiada o życiu i tym co nim nie jest.

Bambuko to słowo bliskie mi szczególnie z dzieciństwa - jako siostra starszego brata ciągle z fochem mruczałam w kącie, że znowu mnie zrobił w bambuko... Do określenia matni, w której taplam się w dorosłości bambuko wydawało mi się zbyt delikatnym określeniem. Bez względu na nomenklaturę tych kilkanaście rozdziałów lekko, z humorem i ironią opowiada o bardzo trudnych doświadczeniach, mechanizmach rządzących ludźmi i światem, pogubieniu, zagubieniu, niebycie. Ale i o tym jak prosty jest ratunek, powrót do siebie - choć wcale nie jest on łatwy.

Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek czytała śmiejąc się i płacząc jednocześnie. Czasem z niedowierzaniem krzyczałam w myślach: Niemożliwe, to przecież moje słowa, myśli, przeżycia, traumy!

Słodko-gorzka podróż, śmiech przez łzy - wartościowe treści podane na luzie, w ironiczny sposób. Ja jestem amatorką takich kombinacji, więc dla mnie bomba.

Książka wędruje na półkę, ale będę wracała i polecała wszystkim wokół!

Komentarze

Popularne posty