Osiedle RZNIW, Remigiusz Mróz
10 godzin minęło od zakończenia lektury, co może utrudnić obiektywną ocenę - trudno, piszę na świeżo.
Zaskoczenie i Remigiusz Mróz to w mojej ocenie synonimy. Nie inaczej było tym razem. Fabuła zaskoczyła, nieznacznie wykraczając poza tytułowe osiedle. Bohaterowie również - ludzie bardzo młodzi, niby z różnych światów, a jednak podobni. Lekko sentymentalny comeback do młodości, czasów GG, zablokowanego konta SIM przez brak środków, MP-trójek. Pomysł na książkę - ciekawy, tak samo jak zwroty akcji. Konstrukcja całej historii skutecznie trzymała mnie przy lekturze całą wczorajszą sobotę.
Jednak...choć lubię pomysły Remigiusza Mroza na nieoczekiwane zwroty akcji i budowanie napięcia - w języku (zawsze) brakuje mi pewnej lekkości literackiej. I o ile po lekturze innych książek dominowało poczucie, że język jest zbyt oszczędny i potoczny, w Osiedlu RZNIW pierwszy rozdział "opowiadany" przez młodego hip-hiopowca przeraził mnie. Myślałam, że się poddam i nie dam rady pójść dalej. Na szczęście później było trochę lżej, poza tym historia naprawdę potrafi wciągnąć. Mimo drażniących stylizacji językowych, jednak przeszłam i całkiem nieźle się bawiłam. Pozostają jakieś niedopowiedzenia, nieścisłości...tak bywa jeśli jest się przemysłowcem - a przecież każdy kto sięga po R. Mroza ma tego świadomość. No i jak w każdej książce R. Mroza jakoś nie współbrzmią mi wtrącenia rodem z Wikipedii - tym razem z tematu: geografii.
Książka nieco odbiega od innych tegoż autora, tradycyjnie w trakcie lektury wyrwało mi się kilka razy głośnie no NIE!
Fajna, lekka, wciągająca - choć zdaję sobie sprawę, że język może przerosnąć niektórych.
Komentarze
Prześlij komentarz